KATECHEZA 8
Katecheza o Niedzieli Miłosierdzia
Chrystus zmartwychwstał! („Prawdziwie zmartwychwstał!”)
Kochani, cieszę się, jeśli zapamiętaliście to nasze wielkanocne powitanie! Powtarzajmy je, bo już samo powtarzanie przynosi radość, gdyż przypomina nam o niepojętej mocy Chrystusa. Podziękujmy za Jego Miłość, która przeprowadziła Go ze śmierci do życia i otwarła nam drzwi do Nieba. Powierzmy też Panu Jezusowi tych, którzy są chorzy, zatroskani, bardzo zmęczeni. Powierzmy Mu tych, którzy noszą na sobie odpowiedzialność za całe narody. Zaśpiewajmy jako modlitwę prostą piosenkę, powierzając Mu siebie i cały świat:
Jezu, ufam Tobie, Jezu, kocham Ciebie.
Jezu, prowadź mnie. Jezu, przygarnij mnie.
Link do wykonania https://www.dailymotion.com/video/xbq5l6
Kochani, pamiętacie o czym ostatnio rozmawialiśmy? Tak, o niewiastach, które wypełniając polecenie Anioła spotkały… samego Jezusa. Pamiętacie, do kogo biegły? Dlaczego biegły? Czy udało się wam naśladować pośpiech niewiast i Anioła? Jestem pewna, że ci, którzy starali się w ten sposób słuchać i wypełniać polecenia Rodziców, na pewno byli bardziej zadowoleni. Będziemy dalej próbować? Jak myślicie, spodobało się to Waszym Rodzicom i Bogu? (Mnie bardzo się spodobało, gdy od jednego chłopca z dostałam zdjęcie kolorowanki, na której widać było, że włożył w kolorowanie całe serce).
Wróćmy do niewiast. Kiedy dobiegły do Wieczernika, w którym byli Apostołowie, przekazały wiadomość. Apostołowie zamknęli się w Wieczerniku, bo się bali, aby i ich nie ukrzyżowano. Na wieść o zmartwychwstaniu Piotr i Jan pobiegli do grobu. Na widok pustego grobu i leżących płócien miłujące Chrystusa serce Jana od razu zapłonęło mocną wiarą.
Gdy wrócili, tej samej niedzieli sam Pan Jezus ukazał się Apostołom w Wieczerniku. Wszedł, pomimo że drzwi były zamknięte. Widzicie, że zmartwychwstałe ciało Jezusa jest jednak nieco inne niż przed śmiercią, skoro może przenikać przez mury.
W Wieczerniku byli wszyscy, prócz Judasza, który już nie żył, oraz Tomasza. Pan Jezus przywitał ich słowami: „Pokój wam!”. To bardzo piękne pozdrowienie, szczególnie gdy słyszą je osoby zalęknione. To powitanie mówi, że nie trzeba się bać, bo Ktoś nam ofiarowuje pokój, życie, biorąc na siebie nasze winy. Mam do was pytanie. Przy kim odnajdujecie pokój, gdy się przestraszycie, gdy coś niedobrego się stanie, może z waszej winy? Tak, są to wasi Rodzice, którzy gotowi są zrobić dla was wszystko, co w ludzkiej mocy. A kiedy nie ma ich blisko? Kto zawsze jest obok i może wam przynieść pokój? Na przykład w środku nocy? Tak, sam Pan Jezus, gdy Go przyzwiecie z wiarą (!). On przynosi pokój. On się nie obraża. Nie przestaje nas kochać i bardzo chce, byśmy zwracali się do Niego we wszystkich sprawach. Nie zadowalajcie się jednym wezwaniem. Proście wytrwale, ufnie, a przekonacie się o tym – jak już wielu z was się przekonało, o czym mi opowiadaliście.
Apostołowie rozradowali się, że Pan Jezus żyje. Kiedy wrócił Tomasz, opowiedzieli mu o tym. Nie uwierzył jednak, bo wiedział, że Pan Jezus umarł, a jak ktoś umarł, no to nie może znowu żyć i chodzić po świecie, prawda? Czuł się winny, że nie był z Jezusem do końca, że uciekł ze strachu o swe życie. Pomyślał pewnie, że Apostołowie tak bardzo chcieli, żeby Pan Jezus żył, że ulegli wszyscy złudzeniu. On jednak twardo stąpał po ziemi i nie chciał się łudzić. Gdy próbowali go przekonać, dziwiąc się jego niedowiarstwu, powiedział, że nie uwierzy, jeśli nie włoży palca w rany, które były na ciele ukrzyżowanego Jezusa, w Jego dłoniach i boku. Po tygodniu, w kolejną niedzielę, Apostołowie znów byli w Wieczerniku, razem z Tomaszem. Jak myślicie, co Pan Jezus wtedy zrobił?
Tak, On jest taki dobry, że nie zostawił Tomasza w jego smutku. Przyszedł po raz kolejny i powitawszy znów wszystkich tym samym pozdrowieniem – pamiętacie jakim? „Pokój wam!” – zwrócił się bezpośrednio do Tomasza. Powiedział, by włożył palec w Jego rany po gwoździach i dłoń w Jego przebity włócznią bok (pamiętacie na pewno, że żołnierz przebił bok Jezusa, aby się przekonać, czy na pewno już umarł). Tomasz i bez tego uwierzył, i wyznał skruszony: „Pan mój i Bóg mój”. Pan Jezus jemu i nam pozostawił taką odpowiedź: „Tomaszu, uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli!”.
Niedzielę po Wielkanocy nazywamy Niedzielą Miłosierdzia właśnie dlatego, że Pan Jezus pokazał, że zależy Mu na każdym. Nie ma nam za złe ran, jakie zadały Mu nasze grzechy, nasze niedowiarstwo. Przeciwnie, te rany uczynił dowodem przebaczającej miłości, źródłem pokoju, jaki odczuwamy, gdy Ktoś nam przebaczy. Jezus przebacza zawsze każdemu, kto o to prosi. Mówił o tym św. s. Faustynie Kowalskiej, gdy objawił się jej z przebitym bokiem, z którego wypływały krew i woda, na znak Jego oczyszczającej i ożywiającej miłości.
Kochani, trudno powiedzieć, jak byśmy się zachowali na miejscu Tomasza. Może komuś czasem przychodzi do głowy pytanie, czy Jezus na pewno jest, skoro Go nie widzimy. Módlmy się o mocną wiarę, abyśmy mogli być pośród tych błogosławionych, czyli szczęśliwych, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Obyśmy byli jak niewiasty, które najpierw uwierzyły Aniołowi i biegły wypełnić Jego polecenie, i dopiero potem zobaczyły na własne oczy Zmartwychwstałego. Nie naśladujmy postawy Tomasza, który nie chciał uwierzyć w to, czego bardzo pragnął, w zmartwychwstanie Jezusa, bo nie chciał się oderwać się od swej „wiedzy”. Słuchajmy pragnień naszego serca, pragnienia, by być blisko Jezusa, a On na pewno wysłucha naszej ufnie zanoszonej modlitwy i uczyni nas swymi przyjaciółmi i uczniami.
Dla rozwijania zaufania proponuję zabawę, w którą bawiliśmy się w przedszkolu. Trzeba przygotować szalik, którym zawiąże się oczy dziecka. Gdy już dziecko nic nie widzi, należy poprzestawiać nieco sprzęty w pokoju, może ustawić na podłodze jakieś przeszkody (krzesło, książkę…). Zadaniem dziecka jest przejść np. od drzwi do okna, wysłuchując wskazówek, jak iść, w którą stronę skręcić, jak wysoko podnieść nogę, kiedy skoczyć, kiedy przejść na czworaka pod jakąś przeszkodą… Jeśli dziecko jest niepewne, można prowadzić je za rękę. Gdy dobrze do celu, warto, by popatrzyło na przemierzony tor przeszkód i zrozumiało, że wszystkie ruchy były potrzebne, by się nie potknęło, by nie uderzyło się w coś.
s. Sylwia
Dla chętnych link do ponad 20-minutowego filmu animowanego o Miłosierdziu Bożym i o św. siostrze Faustynie Kowalskiej https://www.youtube.com/watch?v=984Jyp65J_Y Gdyby dziecko chciało można pokolorować jedną z kolorowanek lub narysować omawianą scenę.